Archiwum dla December, 2008

W końcu Lublin ma swoją imprezę branży internetowej “NetDay Lublin“. Nawet Zamość ze swoim ZamCamp nas wyprzedził, ale lepiej późno  niż wcale. Za całą imprezę odpowiada firma Enzo za co należą im się brawa, mam nadzieje, że do następnych edycji dołączy się więcej firm.

netday_mini.jpg

Pomimo choroby postanowiłem być twardy i nie opuścić pierwszego spotkania. Moja gorączka niestety stłumiła odbieranie bodźców zewnętrznych i pozwoliła dotrwać jedynie do końca części oficjalnej (z darmowego piwka i rozmów kuluarowych musiałem zrezygnować).

Impreza bardzo była udana i dobrze zorganizowana. W prawdzie wynikło 20 minutowe opóźnienie spowodowane nie punktualnością większości słuchaczy. Sam zjawiłem się tuż przed 15-stą i byłem jedną z pierwszych osób na sali. Pomimo awarii mikrofonu wszystko było słychać wyraźnie i nie wpłynęło to negatywnie na całą imprezę. Były trzy zapowiedziane prezentacje (materiały z nich są dostępne na oficjalnej stronie) oraz dwa spontaniczne wystąpienia bez oprawy graficznej, również bardzo ciekawe. Organizatorzy zapewnili gorące napoje oraz kupon na darmowe piwko :)

Moje uwagi co do imprezy: zaczynać zgodnie z planem, zwiększyć ilość prezentacji do 4 i organizować zebrania częściej niż raz na dwa miesiące.

category życie programisty Komentarze (4)

Najciekawszym zadaniem w mojej ostatniej pracy było przeprowadzenie procesu rekrutacji na stanowisko programisty i webmastera. Było to dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem, do tej pory stałem po drugiej stronie barykady i nie miałem pojęcia co mnie czeka. Teraz bogatszy o ciężko zdobyte doświadczenia chciałbym się z Wami podzielić moimi obserwacjami i wnioskami z perspektywy osoby rekrutującej (jednocześnie programisty). Zaznaczam jednak, że moje przemyslenia będą odnosić się do rekrutacji w małej firmie.

Obalenie mitu, że nie ma pracy

Jak to jest, że wszyscy narzekają, że nie pracy, że brakuje poważnych i ciekawych ofert, a z drugiej strony pracodawcy (no i po części ja ;) narzekają, że nie można znaleźć dobrego pracownika? Praca jest i czeka, ale aby ją wykonać trzeba coś umieć! A z tym jest duży problem. Rozumiem, że Ci lepsi i bardziej mobilni wyjechali do Krakowa czy Warszawy (mieszkam i pracuje w Lublinie), ale ktoś na pewno musiał zostać.

Błędy popełniane przez szukających pracy

Przede wszystkim strasznie niski poziom i jakość nadsyłanych CV! Jest to szczególnie przykre, ale po informatykach spodziewałem przyzwoitych aplikacji, a tu lipa z nędzą. CV ma zachęcić, zainteresować a nie odstraszać! Ludzie opisują doświadczenie w zawodach w ogóle nie związanych ze stanowiskiem na jakie się ubiegają. Niektórzy uważali, ze na stanowisko webmastera na pewno przyda się doświadczenie w Żabce, Stokrotce czy jako operatora wózka widłowego (sic!). Do tego dochodzi notoryczne pomijanie informacji o wykonywanych obowiązkach czy posiadanych umiejętnościach. Nigdy nie uważałem siebie jako eksperta w przygotowywaniu CV, ale wiele godzin spędzonych na czytaniu o tym jak powinien, a jak nie powinien wyglądać życiorys, pozwoliło mi poznać przynajmniej podstawy tej trudnej sztuki. Widać, że dla większości ciągle jest to za trudne. O tym jak według mnie powinno wyglądać CV programisty napiszę innym razem.

Kolejna sprawa to nie potwierdzenia i nie stawianie się na umówione spotkania. Wystarczy poinformować, że nie jest się już zainteresowanym. Innym ciekawym zjawiskiem jest ‘wbijanie się na harpuna’ do siedziby firmy bez zaproszenie, bez wysłania cv - takim mówi się od razu do widzenia.

Z wiedzą, nawet tą podstawową także jest duży problem. Wiem, że nie można wszystkiego nauczyć się na pamięć i zawsze można znaleźć odpowiedz w internecie, ale jeżeli startujesz na stanowisko programisty i proste zapytanie sql z sumowaniem i agregacją jest ponad twoje siły, zastanów się czy aby na pewno wybrałeś sobie dobry sposób na zarabiania na życie.

Sama rozmowa

Nie uznaje żadnych pseudo-psychologicznych testów osobowych, czy pytań w stylu: pokój jest wypełniony różnokolorowymi piłeczkami, gdybyś mógł, jaką chciałbyś zostać rośliną? WTF. Dlatego rozmowa, pomijając części formalne, była czysto techniczna. Bardzo ważne: niezależnie jakim doświadczeniem może się pochwalić aplikant, zawsze należy zweryfikować jego wiedzę. W przeciągu 20 minut rozmowy można się zorientować czy dana osoba zna się na rzeczy, czy tylko wpisuje głupoty w swoim życiorysie, aby go jakoś wypełnić. Pozwoli to uniknąć przykrych niespodzianek.

W przypadku wymagań finansowych, też było ciekawie. Z jednej strony osoby mniej doświadczone nie potrafiły się wycenić, z drugiej strony zdarzały się dzbany, które mimo bardzo malej wiedzy i doświadczenia żądały dość astronomicznych sum (uwierzcie, ciężko zachować powagę jak gość, który nie odróżnia javy od javascriptu, kod html opiera tylko na tabelkach, a na koniec żąda 2500zł netto - no nie wiem, może w Warszawie by tyle dostał…)

Jak ciekawostkę wspomnę, że kiedy CV mi się podobało i byłem zainteresowany, prosiłem również o próbki kodu. W ten sposób wystraszyłem 50% zaproszonych osób na rozmowę. Albo kontakt się urywał, albo przekładali ciągle spotkania, tłumacząc się, że nie zdążyli przygotować tych próbek!? Żenada. Twój kod to twoja wizytówka. Bez niej nie pokazuj się ludziom ;)

category życie programisty Komentarze (27)